KOT ZROBIONY NA SZARO czyli system strefowy dla opornych

Artykuł zamieszczony w magazynie BLACK & WHITE wydawanym w 1995 roku przez Mamaka Publications.

 

Światłomierz myśli na szaro. I bardzo dobrze.

Kadr zakomponowany, co ma być ostre jest ostre, wystarczy wyzwolić migawkę. Naświetlenie - no problem, pomiar TTL, aparat nam to załatwi. Czy aby naprawdę i do końca? Światłomierz myśli na szaro. Oznacza to, że bez względu na tonalność płaszczyzny z której dokonywany jest pomiar, na prawidłowo wykonanej odbitce powinna ona "wyjść na szaro", czyli mieć tonalność identyczną ze standardem Szarej Karty KODAKA. Sfotografujmy więc białą kartkę, następnie czarną i wreszcie szarą.

Powstaną trzy jednakowe, tak samo szare odbitki.

 

Biel stanie się  ciemniejsza, czyli niedoświetlona. Czerń  jaśniejsza czyli prześwietlona.W praktyce "prawidłowo" powinny być  naświetlone wobec tego tylko te kadry, których tonalność znajdzie się  gdzieś  po środku, mierzone światł o odbijać  się  będzie wtedy od przeciętnej szarości. Aby to uzyskać  "oszukujemy" czasami światłomierz (czy też  raczej dostosowujemy się  do jego wymagań ), mierząc świało z wyselekcjonowanej z kadru płaszczyzny zbliżonej do szarości lub posługujemy się  Szarą Kartą Kodaka.

 

Czy daje nam to jednak pewność "prawidłowego" naświetlenia?

Wydawać by się mogło że tak, tym bardziej iż wybrane przez światłomierz w tym przypadku parametry równać się będą pomiarowi światła zastanego (padającego). A jednak słowa "prawidłowe" używam nie przypadkowo w cudzysłowie. Opisany powyżej sposób pomiaru światła w fotografii czarno-białej nie daje nam praktycznie nic ponad gwarancję wiernego odwzorowania szarości. "Moment - powie ktoś - przecież "oszukując" światłomierz czerń miała być czernią a biel bielą ?

 

Zgoda, ale od kiedy fotografowana przez nas rzeczywistość jest czarno-biała?

Zgoda, jeżeli ograniczymy się do robienia zdjęć wyłączne czarnych, szarych i białych płaszczyzn w równomiernym rozproszonym oświetleniu. W praktyce na ogół postępujemy akurat odwrotnie. Nie fotografujemy czerni i bieli, lecz w "czerni i bieli". Fotografujemy barwną, trówymiarową (cienie, kontrasty) rzeczywistość, aby otrzymać płaską odbitkę składającą się z niezliczonych odcieni szarości. Nie kopiujemy rzeczywistości. Tworzymy jej wizję w czerni i bieli.

Warto jest mieć kontrolę nad wizją.

 

Sfotografujmy Szarą Kartę Kodaka. Po zmierzeniu odbitego przez nią światła wykonajmy serię dziewięciu naświetleń. W dalszym ciągu rozumowania nazywać je będziemy strefami. Otrzymane odbitki powinny wyglądać  następująco:

 

 

Jak pamiętamy, fotografując biel i czerń (bez korekty naświetlenia), otrzymaliśmy na odbitce szarość równą  strefie piątej. Aby otrzymać czystą czerń należy ściąć światło o cztery stopnie. W przypadku czystej bieli strefę piątą zamienić na dziewiątą  czyli dodać cztery stopnie. Bardziej niż ekstremalne strefy I i IX interesują  nas strefy II i VIII.

 

 

Dwójka to "szczegół w czerni", najczarniejsza partia odbitki z wyróżniającym się szczegółem. Jeżeli pragniemy otrzymać tę właśnie tonalność w czarno-białej fotografii wystarczy zmierzyć światło odbite i zredukować naświetlenie o trzy stopnie.

Fotografując najczarniejszego z czarnych kotów możemy wobec tego przyjąć dwa sposoby rozumowania:

 
a) kot jest w rzeczywistości "czarny ze szczegółem" (sierść), mierzymy światło odbite od sierści czyli strefy II. Ponieważ światłomierz myśli na szaro mierząc prawidłowo w strefie V, a więc musimy "wrócić" do strefy II czyli zredukować naświetlenie o trzy stopnie.

 

 

b) nie wiemy jaki jest kot, po prostu chcemy aby był czarny. Jeżeli nie dokonamy korekty, światłomierz zrobi kota na szaro, umieści go w strefie piątej. Czerń ze szczegółem to strefa druga, a więc ścinamy światło o 3 stopnie.

 

Nie interesowało nas faktyczne umaszczenie kota. A jeżeli był biały? Rozumując "strefowo" i redukując naświetlenie o 3 stopnie jego sierść na odbitce również powinna być czarna.

 

Częściej pragniemy jednak, aby biały kot również na odbitce zaistniał jako biały. Biel ze szczegółem to strefa VII 1/2 - VIII. Należy więc pomiar światłomierza rozjaśnić o  ok. 3 stopnie.

 

 

 

 

 

Do tej pory próbowaliśmy manipulować jedną, wybraną wartością tonalną. 
Przejdżmy do problemu kontroli kontrastu na przykładzie zdjęcia czarnego aparatu fotograficznego na dachu jasno kremowego samochodu (fotografia 1). Czerń aparatu ustawiona została w strefie II (f4). Pomiar dachu wykazał zaś f22, czyli różnicę plus pięć stopni. Dwa plus pięć równa się siedem, a więc dach automatycznie "wylądował" w strefie VII. Naświetlając w strefie V (f11) możemy być prawie pewni zadowalającego rezultatu na odbitce na papierze normalnym przy standardowym wywołaniu negatywu. Stosując tabelę strefową uzyskujemy możliwość przewidzenia tonalności poszczególnych fragmentów zdjęcia. 

 

 

 

Dla porównania osiągnięcie aparatu ustawionego "na automat" :

 

 

Faktycznie szarość u góry kadru odwzorowana jest wiernie. Pozostaje tylko pytanie o czym miała być ta fotografia, bo chyba jednak o czarnym przedmiocie na białym podłożu, i choć biel zapewne udało by się podciągnąć pod powiększalnikiem, szczegółu w czerni po prostu nie było już na negatywie. 
W przedstawionym przykładzie kontrast wynosił nieomal idealne pięć stopni, tak jednak nie bywa często. Pół biedy gdy kontrast jest nie duży, co robić jednak gdy sięga on powyżej siedmiu stopni i nie ma możliwości manipulacji wywołaniem (różne kontrasty na tej samej rolce filmu) ? 
Trzeba się na coś zdecydować, znając z góry relacje pomiędzy poszczególnymi wartościami tonalnymi. Podczas fotografowania ławki kontrast wynosił prawie osiem stopni.

 

 

 

Najciemniejszy fragment (wewnętrzna strona nóżek) umieszczono w strefie II nie martwiąc się o białe plamy w dolnej części kadru. Z prostej matematyki (dwa plus osiem) wynikało iż znajdą się one w strefie X a więc będą w razie potrzeby możliwe do "dopalenia" tworząc jednocześnie ciekawą kompozycję graficzną. Pomiar w strefie II wyniósł f2 co równało się naświetleniu f5, 6 - strefa V.

 

 

Naświetlenie "na automat" przedstawia fotografia poniżej.

 

 

Posługując się tabelą sprawdźmy jaki rezultat przyniosło by naświetlenie metodą "po środku" na wartość dokładnie pomiędzy najciemniejszymi (f2) i najjaśniejszymi (f32) partiami obrazu, czyli f8.

 

 

F8 jako wartość naświetlenia stanowi strefę V, (światłomierz myśli na szaro). Fragmenty ławki wylądują w strefie I, a więc staną się czernią pozbawioną szczegółu, a nad bielą i tak trzeba będzie popracować (dopalić do strefy przynajmniej VIII) aby uzyskać szczegół.

 

Opracowany ponad pół wieku temu przez Ansela Adamsa system strefowy ma tylu zwolenników co przeciwników. W swojej praktyce stosuję "filozofię strefową" nie uważając jej jednak za dogmat fotograficznej wiary. Przeliczanie wszystkiego i wszędzie na strefy i przysłony łatwo doprowadzić może do przerostu formy nad treścią.

 

Wykorzystane w tekscie fotografie otrzymały identyczne naświetlenie pod powiększalnikiem i wykonane zostały na papierze normalnym bez jakichkolwiek manipulacji (dopalanie, maskowanie, itp.)

 

© Jerzy Hejber 1994